" – Ja się tu chyba powieszę – pomyślał. Nie wpadło mu do głowy, że wobec braku ciążenia nawet takie wyjście nie jest możliwe..."



piątek, 15 listopada 2013

Komentarz do rzeczywistości #3

Dziś przedstawię wam dwie postaci, których osobliwość wzbudziła moje zainteresowanie.

Jan Klata, Dyrektor Teatru Starego w Krakowie. Źródło

Joanna Bator, pisarka i tegoroczna laureatka literackiej nagrody Nike. Źródło


Pan Jan Klata i jego "skandaliczny spektakl"

Artykuł dla niezorientowanych w sytuacji. Jest także nagranie obrazujące zachowanie publiczności. Niestety, nikt pokusił się o nagranie (a może opublikowanie nagrania?) tych obscenicznych wyczynów aktorskich. W tej sytuacji nie mogę powiedzieć, bym mógł obiektywnie spojrzeć na całą sytuację, gdyż działam jedynie na podstawie cudzych relacji.



Muszę jednak podzielić się swoimi wrażeniami z powyższego filmu. Teraz w teatrze bardzo popularnym zabiegiem jest angażowanie publiczności w spektakl. Aktorzy zachęcają widownie do wznoszenia okrzyków, do komentarzy, a czasem wręcz kierują swe wypowiedzi do konkretnych osób. Generalnie ten typ przedstawienia jest szczególnie kuszący dla nieco młodszej widowni, przynajmniej tak mi się wydaje.
Tutaj aktorom udało się zaangażować sporą grupę widzów, którzy w bardzo emocjonalny sposób odnieśli się do całego wydarzenia. Brawo! Dawno nie widziałem lepszego przestawienia! Wszystko jest takie żywe, pełne wyrazistości i, przede wszystkim, naturalności. Ludzie krzyczą "hańba!" (zupełnie jak w sejmie!), ktoś tupie nogą, a reżyser każe wszystkim wyp******ć.
Bo to jest teatr pana Klaty, a więc pan Klata może wystawiać co mu się żywnie podoba, nawet jeśli publiczność kompletnie tego nie kapuje i ma ochotę napluć mu na buty. Trochę szkoda, że to wszystko dzieje się za państwowe pieniądze, w gmachu, który ma przymiotnik "narodowy" w nazwie.

Ani trochę nie dziwi mnie reakcja ludzi. Nie dość, że widz płaci podwójnie (podatki i bilet), to jeszcze jest zmuszony oglądać groteskowe (a może żałosne?) wyczyny aktorów w jakiejś imitacji profesjonalnego teatru. Troszeczkę odbiega to od idei "teatru dla ludzi", a zaczyna przypominać wizytę w ZOO lub widowiska pokroju "Warsaw Shore" (które, swoją drogą, też jest niezłym ZOO, gdzie możemy podziwiać gorsze wersje nas samych).

Pani Joanna Bator i jej poczucie wstydu

Tutaj coś piszą o tej sytuacji (jedynie z początku, dalej nie warto). Natomiast tutaj opinia pana Łukasza Warzechy. Niestety nie udało mi się dotrzeć do nagrania, na którym ta, wreszcie doceniona w kraju (sarkazm, żeby nie było), autorka wyraża swoje zdanie na temat wydarzeń z Marszu Niepodległości (koniecznie wielkimi literami). A szkoda.
Ktoś w internecie napisał, że jest mu wstyd, iż dotąd nie znał twórczości tegorocznej laureatki nagrody Nike. Pani Bator otrzymała ją za książkę zatytułowaną "Ciemno, prawie noc". To określenie świetnie ilustruje sposób myślenia autorki wyrażenia "Ja się wstydzę, że jestem Polką". Cóż, jednak cieszę się, że nie dałem się podpuścić i nie zajrzałem do jej książek.

Również jestem zdania, że jeśli ktoś nie jest zadowolony z sytuacji w kraju, a nie chce mu się jej zmieniać, bądź nie potrafi zebrać się w sobie i twardo powiedzieć "nie", powinien wyjechać, bo może czuć się tutaj nieswojo. W naszej naturze leży narzekanie na otaczającą nas rzeczywistość. Jednak ledwo garstka Polaków ma czelność opierać się uciskowi wadliwej demokracji. Reszta, z panią Bator na czele, woli wygłaszać durne hasła lub zwyczajnie żyć szarym życiem, nie robiąc nic by wywalczyć jakieś zmiany.

Zresztą, nie jest to pierwszy raz, gdy laureatka "zabłysnęła" w internecie. Rok temu awanturowała się na łamach Gazety Wyborczej z Wikipedią, która nie chciała zmienić pozwolić na zmianę daty jej urodzin. Odpowiedź Wikipedii, w mojej opinii, wygląda na wyczerpującą i pouczającą, ale, przede wszystkim, na niepotrzebną. Pani Bator zdążyła narobić już szumu i zdanie drugiej strony przestało się liczyć. Mało kto zauważył, że pisarka wyszła na idiotkę.

Wnioski są proste. Niektórzy, polscy intelektualiści w średni wieku, mają odrobinę poprzestawiane w głowie, a ich wyobrażenie na temat otaczającego nas świata, znacznie odstaje od stanu faktycznego. Może czują się przez to poszkodowani? Może potrzebują jakiejś terapii?






2 komentarze:

  1. przeczytane. niestety nie jestem w temacie. wciąż Ciebie obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie to cieszy. Dziękuję z całego serca :)

      Usuń

Pisz śmiało. Wytykaj błędy, ubliżaj, rzucaj mięsem.