" – Ja się tu chyba powieszę – pomyślał. Nie wpadło mu do głowy, że wobec braku ciążenia nawet takie wyjście nie jest możliwe..."



niedziela, 10 listopada 2013

Prawdziwy Polak

Jutro 11 listopada, ulubiony dzień wszystkich radykałów. W zeszłym roku zastanawiałem się nad znaczeniem słowa "patriota", a dziś postaram się przeanalizować kilka wydarzeń, niestety związanych z polityką, które kształtują wizerunek Prawdziwego Polaka.


Czy za patriotów można uznać rodziców, walczących o dłuższe dzieciństwo swoich pociech? Poniekąd zapewne tak. W mojej opinii osoby odpowiedzialne za złożenie projektu referendum i zebranie pod nim miliona podpisów, cechują się niezłomnością i wielką odwagą. Wygląda na to, że są w naszym kraju ludzie, którym nie jest wszystko jedno. 


W szkole mówiono mi, że w Polsce jest demokracja. Gdy dorosłem trochę podrosłem, jakoś przestałem w to wszystko wierzyć, a posłowie raczyli regularnie mnie w tym przekonaniu umacniać. Można się spierać czy pytania do referendum były skonstruowane w odpowiedni sposób, czy były dostatecznie jasne i tak dalej. Bardziej martwi mnie jednak fakt, że pomiędzy rządzącymi, a obywatelami powstaje tak duża przepaść, że nikt nie dąży do kompromisu, nie szuka alternatywnych rozwiązań. Liczy się tylko wynik wyborów.

Mógłbym jakoś przeżyć fakt, że rządzący mają nas wszystkich gdzieś i robią dalej swoje, gdybym miał pewność, że już wkrótce zastąpi ich coś zupełnie odmiennego. I faktycznie, zanosi się na to, że następne wybory wygra partia Kaczyńskiego i wszystko zmieni się diametralnie.
Prezes Jarosław świętuje już dziś, bo przecież 10 listopada jest kolejną miesięcznicą (jak czytam to określenie, to kojarzy mi się z dziecinnym odliczaniem miesięcy "bycia parą"), a w związku z tym będzie msza święta, kolejny pochód i przemowa pod pałacem prezydenckim. Zastanawiam się, czy nie jest to już przypadkiem szaleństwo, które, jeśli Kaczyńskiemu zdarzy się wygrać wybory, może skazić cały nasz kraj (lub to co z niego zostanie).
Zresztą od wielu tygodni widać, że najnowsze sondaże działają na fantazję Macierewicza i jego kompanów. Teraz ten duch udzielił się nawet pewnemu poecie starszej daty. To przerasta moje pojęcie, by człowiek szanowany i nagradzany w środowisku, chwytał się, wciąż gnijącego, tematu politycznego. Rozumiem, że budzi to ogromne emocje, których, być może, nie sposób okiełznać. Jednak ja osobiście wstrzymałbym się od wierszy, które bardziej wyglądają na manifest polityczny, niż na dobry kawałek liryki, bo można się takim pisaniem ubrudzić, wcale nie mniej, niż w przypadku pałania się polityką.
Oczywiście nie oznacza to, że należy uciekać od pisania na tematy aktualne, trudne i kontrowersyjne. Nic z tych rzeczy. Należy jednak pokusić się o jakąś dozę obiektywizmu lub zdystansowania, bo jeśli jawnie opowiadamy się po jednej ze stron konfliktu, automatycznie ściągamy na siebie gniew tej drugiej strony. Jeśli pisanie ma służyć dolewaniu oliwy do ognia, to lepiej wcale do pisania nie siadać.

Prawdziwy Polak? Prawdziwy patriota? Nie wiem, nie znam takowego. Każdy z nas jest postrzępionym kawałkiem flagi, podobnej do tej, którą co roku wywiesza mój sąsiad. Te same, wypłowiałe kolory, wyciągane tych kilka razy w roku z dna szafy. Po co? Bo wypada pamiętać, wypada uczcić trud minionych pokoleń. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pisz śmiało. Wytykaj błędy, ubliżaj, rzucaj mięsem.