Kicham. Pociągam nosem. Mój oddech kołysze płomieniem świecy, która topnieje na stole pozostawiona sama sobie. Ona śpi. I nie ma jej tutaj. Nie zawsze można być tam gdzie by się chciało być, szczególnie, gdy nie jest się jeszcze w pełni samodzielnym człowiekiem. Za to często zadajesz sobie pytanie jak żyć i co zrobić z tym darem, powszechnie zwanym i pospolicie traktowanym życiem. Z jakim światem przyszło mi się mierzyć? Miałem sporo szczęścia, bo mogłem z miejsca zostać przekreślony przez zjawiska na które długo nie będę miał wpływu. Zresztą, kto wie, może za jakiś czas dowiem się, że popełniłem kardynalny błąd, który zetnie moje marzenia przy samych korzeniach.
Moja babcia powiedziała mi dziś, że życie trzeba brać garściami. Fakt, czuje się jakbym zgubił kilka cech charakteru, które były mi drogie i przydatne w potrzebie. Przecież wszystko jest w moich dłoniach, a one mogą pomóc mi stworzyć to co mam zaklęte w wyobraźni.
Każdego dnia, czasem w łóżku lub pod prysznicem, zastanawiam się czy jestem wstanie dać mojej ukochanej jeszcze więcej siebie. Po co siedzę na tej uczelni, skoro jedyne co zyskam to nędzną specjalizacje w mało dochodowym zawodzie? Miałem swego czasu przy sobie kilka osób, które śmiało nazywałem przyjaciółmi, dziś wiem, że większość moich znajomych nie rozumie jak to działa między ludźmi. Rzeczywiście przydałaby się instrukcja do życia.
Ziewam. Mam nadzieje, że Ty teraz też ziewasz, co byłoby piękną oznaką synchronizacji naszych umysłów. Oczywiście nie mogę za to ręczyć, przecież jestem tylko twórcą, chwytam ten jeden, konkretny moment w którym otwieram paszczę by nerwowo połknąć ogromny haust powietrza. Ponownie ziewam jakby mój mózg sugerował się tymi słowami. Może i na Ciebie to zadziała.
Miałem coś zrobić, ale nawet nie mam ochoty o tym pamiętać. Wyjątkowo chcę się rozczulać, ale nie mam do kogo, jak już wspomniałem. O tak mi się przypomniało - Nie płacz Ewka bo tu miejsca brak na Twe babskie łzy...
A Ty jesteś przecież moją Ewką, więc nie wylewaj swych łez na moją koszulę, na poduszkę czy ręcznik, niebawem wszystko odzyska swój porządek. Szkoda mi Twych oczu, tych dwóch, małych kasztanów zebranych na brzegu martwej rzeki. A wspominałem o włosach? O ogniu, który zasnął na Twojej głowie niczym stos jesiennych liści rozrzuconych przez wiatr gdzieś w orłowskim lesie? Uwielbiam go tak jak te słoneczne dni i upalne noce, gdy się poznawaliśmy albo jak te wszystkie rzeczy, których skosztowaliśmy razem po raz pierwszy.
Bosa do mnie przyjdź
I od progu bezwstydnie powiedz mi
Czego chcesz.
Słuchaj jak dwa serca biją
Co ludzie myślą - to nieistotne.
Jak księżyc w oknie śmiej się i płacz
Na linie nad przepaścią tańcz
Aż w jedną krótką chwilę
Pojmiesz po co żyjesz.
To dziwne. Znam ten utwór już tyle lat, ale dopiero teraz dociera do mojego wnętrza. I porusza... Mój oddech potrząsa jej włosami, które rozproszyły się na mojej piersi. Poprawiam kołdrę. Kocham.
to strasznie głupio będzie wyglądało ale napiszę to . Kocham .
OdpowiedzUsuń