W piątek zacząłem publikować na portalu liternet.pl i jak na razie nasłuchałem się kilku krytycznych komentarzy i kilku pochwał, także uznaje, że jest jakiś postęp. (mały ale jest)
To dziwne. Jestem głodny, ale nie chce robić sobie jedzenia i nie dlatego, że mi się nie chcę. Może po prostu nie mam nastroju i jestem zbyt rozstrojony by łatać swoje problemy jedzeniem. Do tego za jakieś trzy godziny odetną mi prąd. Elektryczność na kartę to cudowne rozwiązanie. Naprawdę.
Z każdą godziną spędzoną w towarzystwie prawa archiwalnego i tych wszystkich terminów, które natychmiast nudzą każdego normalnego człowieka, gdy tylko się o nich wspomina, staję się coraz bardziej zniechęcony. Chyba warto mieć trochę więcej ambicji, co nie?
Czuję, że marnuje swój potencjał i zapał na rzeczy, które nie przyniosą mi żadnych korzyści. Dlaczego siedzę w mieszkaniu praktycznie cały weekend i wertuje notatki, a od czasu do czasu by nie zwariować szperam w internecie i sprawdzam jak bardzo ludzie mają w dupie to co tworzę? Można się nad tym bardzo mocno zamyślić. Tak samo jak nad wyrzutami sumienia i przyswojeniem prawdy o nas samych.
Podobno przyznanie się do błędu to początek, tyle, że w moim wypadku to nie poprawia w żaden sposób sytuacji, gdyż już od dawien dawna zdaje sobie sprawę ze swoich słabości.
Wiadomo, pracujemy nad sobą by być dla siebie lepsi. A ja naprawdę mocno pragnę być najlepszym mężczyzną dla niej.
Przypomniało mi się kilka rzeczy, o których chciałem jeszcze wspomnieć.
Jeden z komiksiarzy, Konrad znany jako Koko, wrzucił niedawno wpis na swego twittera, w którym zawarł swoją refleksje nad tym co jest ważne w związku. Uważa, że najistotniejsze jest pamiętanie by maile wysyłane do ukochanej osoby nie podpisywać oficjalnie (na przykład "Pozdrawiam, Konrad"). Coś w tym jest, skoro każdy drobiazg może mieć znaczenie.
I jeszcze jedna rzecz, z czasów, gdy noce były ciekawsze niż dzień. W pewnym miejscu, które było bardzo dobrze zachowanym pustostanem, wypełnionym po brzegi pustymi puszkami po piwie i farbie, znalazłem napis na ścianie. "Soli mam dość". Wnioskując po otoczeniu w jakim znajdował się ów napis, stwierdziłem, że stworzył go mój znajomy, który swą kreatywnością bije na głowę wielu współczesnych twórców, a obecnie siedzi w Afganistanie na kuchni. Po wpisaniu w Googla tego hasła pojawia się zdjęcie szablonu naniesionego na ścianie budynku przy placu Rozbrat w Poznaniu, ale wątpię by odpowiadał za niego mój dawny znajomy. Mniejsza, tak mi się przypomniał, więc postanowiłem to utrwalić.
Jeszcze krótki opis, stworzony na potrzeby wcześniej wspomnianego portalu.
Z tego co słyszałem jestem szczeniakiem i grafomanem, to jeśli chodzi o moją twórczość. W życiu prywatnym cechuje mnie egoizm, wulgarność i nieroztropność. No i strach. Jak dowiem się, co mnie tak niepokoi to na pewno podzielę się swoją wiedzą ze światem. W wolnych chwilach szantażuje emocjonalnie najbliższe mi osoby, kłócę się ze swoją ukochaną i popełniam życiowe błędy. Na przykład idę na studia lub nie okazuje swych uczuć w należyty sposób.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Pisz śmiało. Wytykaj błędy, ubliżaj, rzucaj mięsem.