Ile można znieść?
Stoję i patrzę na ludzi wokół mnie, którzy najchętniej zamieniliby się obowiązkami z moim kotem. Wszyscy są zmęczeni, przeładowani pracą, nauką i prywatnymi kłopotami, a ja drepczę w miejscu i nie mam nic do roboty. Kompletny brak ambicji. Brak życiowych celów dla których warto wylewać krew. Co ciekawe, brak również snu, ale ja przecież nie mam się czym martwić, więc o co chodzi?
Moją matkę dopada rezygnacja. Jej zmęczenie jest coraz bardziej widoczne. Pragnie zrezygnować ze studiów. To wydaje się być dobrym rozwiązaniem, ale... Zawsze jest jakieś ale.
A ja? A ja czuję, że marnuję najbardziej produktywne lata na uczenie się o zasadach selekcji materiałów archiwalnych w Polsce.
Chyba mamy przesilenie. Przyszła wiosna i chyba nikt nie ma ochoty na pracę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Pisz śmiało. Wytykaj błędy, ubliżaj, rzucaj mięsem.