Autor: Józef Gawłowicz
Tytuł: Gejsza z Osaki
W życiu każdego człowieka trafiają się takie momenty, do których lubi się wracać wspomnieniami i dywagować, co by było gdyby... Ta niewielka książeczka (format A6, 100 stron i kilka ilustracji), jest pewnego rodzaju próbą uchwycenia takiego wspomnienia, związanego ze spotkaniem z egzotyczną kobietą.
Trochę wstydzę się faktu, że ją przeczytałem. Brak tutaj jakiejś górnolotności, nie ma w niej nic odkrywczego, żadnych przemyśleń, które utkwiłyby w głowie na dłużej niż pięć minut. Ale z drugiej strony otrzymujemy spójną historię, podobną do opowieści dziadka czy babci z cyklu "jak to kiedyś było i czego ja nie widziałem/łam", dodatkowo okraszoną różnymi ciekawostkami związanymi z japońską tradycją i sposobem bycia. Gdzieś jeszcze na marginesie pozostają detale, jak wyposażenie pełnomorski statków rodzimej floty handlowej, czy cały rytuał związany z wejściem do portu.
Trochę wstydzę się faktu, że ją przeczytałem. Brak tutaj jakiejś górnolotności, nie ma w niej nic odkrywczego, żadnych przemyśleń, które utkwiłyby w głowie na dłużej niż pięć minut. Ale z drugiej strony otrzymujemy spójną historię, podobną do opowieści dziadka czy babci z cyklu "jak to kiedyś było i czego ja nie widziałem/łam", dodatkowo okraszoną różnymi ciekawostkami związanymi z japońską tradycją i sposobem bycia. Gdzieś jeszcze na marginesie pozostają detale, jak wyposażenie pełnomorski statków rodzimej floty handlowej, czy cały rytuał związany z wejściem do portu.
Książka zdecydowanie dla ludzi ciekawych świata, szczególnie jego najodleglejszych krańców. Można potraktować ją jako wstęp, swego rodzaju drogowskaz, który skieruje laika na nową drogę, wiodącą do poznania zupełnie odmiennej kultury.

Dostępne na allegro.
Proponuję, abyś dodał rok wydania i nazwę wydawnictwa. Ewentualnie, po przeczytaniu wystaw recenzowaną książkę na Allegro i podaj linka do zakupu. Mógłbyś też stworzyć własny Antykwariat internetowy. To byłoby fajne: czytam Twoją recenzję, książka mnie np. zainteresowała i mogę ją natychmiast kupić. W innym wypadku muszę latać w swoim mieście po wszystkich okazyjnych kątach, żeby taką np. "Gejszę z Osaki" dorwać...Jak myślisz?
OdpowiedzUsuńMyślałem nad tym co napisałeś. Dodam nazwę wydawcy i datę, a co do wystawiania na allegro to pomyśle. Internetowy antykwariat to całkiem niezła koncepcja, którą prędzej czy później zrealizuję. Co do dostępności ów publikacji. Ja sam wyłowiłem ją całkiem przypadkiem w księgarni De Facto. Nie wiem czy gdzieś indziej można ją dorwać.
UsuńJak bardzo Ci zależy, to w czwartek mogę kupić drugi egzemplarz i wystawić na allegro (może ktoś prócz Ciebie byłby tym zainteresowany).
"Gejszę z Osaki" sobie daruję. Twoja krótka recenzja wystarczyła mi, aby się upewnić, że mogę bez niej żyć :) Użyłem jej jedynie jako przykładu, żeby wyrazić swoją opinię na temat Twojego pomysłu. Czekam na dalsze "propozycje książkowe" na Twoim blogu i gdy tylko wyczuję coś dla siebie, natychmiast dam Ci znać. Myślę, że mógłbyś zapełnić lukę rynkową. Może Urząd Pracy pomógłby Ci sfinansować kafejkę - komis gdzie czytałbyś i pisał na swojej stronie internetowej o przeczytanych książkach. Można by tam wpaść, napić się dobrej kawy lub herbaty, pogadać z właścicielem (Tobą) o książkach, kupić coś ciekawego, posłuchać muzyki, a wieczorem posłuchać poezji czytanej, spotkać poetę osobiście (!), podyskutować z zaproszonym filozofem np. o tym "jak żyć, panie premierze?". Otwórzcie takie coś z Justyną w Gdańsku, bo ja się tam przeprowadzę i będę stałym bywalcem :)
UsuńPrzed chwilą dostrzegłem notkę "dostępne na allegro" i tym tropem - Antykwariat Sławomira. Rozumiem, że spóźniłem się z pomysłem... Przepraszam :(
OdpowiedzUsuń