Książki fantastyczne? Lubię, owszem, ale tylko złe.
- S. Lem - Opowiadanie Pirxa
Tytuł: Opowieści o pilocie Pirxie
Autor: Stanisław Lem
Wydawca: Biblioteka Gazety Wyborczej
Audiobook (słuchowisko) można pobrać za darmo - instrukcja jak to zrobić.
Nigdy nie ukrywałem, że Stanisław Lem należy do czołówki jest moim ulubionym pisarzem, a Pirx to jedna z moich najukochańszych postaci. Teraz, gdy nadarzyła się okazja, by całkiem za darmo pobrać słuchowisko zawierające wszystkie opowiadania o pilocie Pirxie, postanowiłem napisać kilka słów o tej książce.
Cytat na początku tego wpisu, a także motto tego bloga pochodzą z Opowieści o pilocie Pirxie. Moje poczucie humoru, moja, krystalizująca się nadal, silna wola i moja skłonność do fantazjowania, wywodzą się z tej książki.
Nie jest to najlepszy bohater stworzony przez Lema. Nie posiada Pirx głębokiej psychiki czy niesamowitych umiejętności, jest tak bardzo zwyczajny, jak zwyczajny może być kierowca autobusu, który codziennie wozi ludzi do szkoły i pracy. Jednak właśnie ta cecha, swoista pospolitość postaci, sprawia, że wszystkie te historie nabierają cudownych barw.
Jakie miałem uczucia, czytając ten zbiór opowieści po raz pierwszy?
Całość wydała mi się nieco archaiczna, przez te wszystkie "stosy", "hamowania" i wielkie rakiety towarowe. Ale to było oczywiste, że nomenklatura zmieniła się znacząco, a i postęp technologiczny wykonał diabelnie wielki skok. (Widać to zresztą w ostatniej powieści Lema - Fiasko - gdzie ludzie podróżują już do innych gwiazd, wykorzystując nieprawdopodobne właściwości fizyki).
Każda kolejna opowieść wciąga coraz bardziej, choć przesycają je opisy krajobrazów (jak zawsze u Lema), a tok wydarzeń czasem wydaje się być sztucznie rozciągnięty w czasie, poprzez, niemal szczegółową, prezentację wewnętrznych przemyśleń głównego bohatera. Ten fakt znacząco różni prozę Lema od chociażby dzieł z sagi Endera, gdzie autor pozwalał sobie na pomijanie wielu kwestii byleby tylko przyspieszyć akcję.
Była to pierwsza książka, która opowiedziała mi jakąś historię w sposób, o którym marzyłem. Zwykły kadet został w końcu komandorem, by na końcu, już w zupełnie innej książce, stać się postacią znaną i szanowaną. Idealny los dla kogoś, kogo trudno wyróżnić na tle innych ludzi. Bo Pirx nie jest głupi, ale do najbystrzejszych także nie należy. Z tego względu zawsze umieszczałem go gdzieś pośrodku, podobnie jak siebie samego, zapewne stąd moja sympatia dla tej postaci. Przygody, które czytelnik przeżywa wraz z nim są na ogół przewrotne, lecz prawie zawsze skrywają w swej treści jakiś podstęp. W ten sposób koniec lektury jest początkiem rozważań, a koniec rozważań może zaowocować narodzinami idei. I właśnie to jest potęgą Lema.
Choć, być może, Fabryka Absolutu miała jeszcze większy wpływ na mój światopogląd?
Jakie miałem uczucia, czytając ten zbiór opowieści po raz pierwszy?
Całość wydała mi się nieco archaiczna, przez te wszystkie "stosy", "hamowania" i wielkie rakiety towarowe. Ale to było oczywiste, że nomenklatura zmieniła się znacząco, a i postęp technologiczny wykonał diabelnie wielki skok. (Widać to zresztą w ostatniej powieści Lema - Fiasko - gdzie ludzie podróżują już do innych gwiazd, wykorzystując nieprawdopodobne właściwości fizyki).
Każda kolejna opowieść wciąga coraz bardziej, choć przesycają je opisy krajobrazów (jak zawsze u Lema), a tok wydarzeń czasem wydaje się być sztucznie rozciągnięty w czasie, poprzez, niemal szczegółową, prezentację wewnętrznych przemyśleń głównego bohatera. Ten fakt znacząco różni prozę Lema od chociażby dzieł z sagi Endera, gdzie autor pozwalał sobie na pomijanie wielu kwestii byleby tylko przyspieszyć akcję.
Była to pierwsza książka, która opowiedziała mi jakąś historię w sposób, o którym marzyłem. Zwykły kadet został w końcu komandorem, by na końcu, już w zupełnie innej książce, stać się postacią znaną i szanowaną. Idealny los dla kogoś, kogo trudno wyróżnić na tle innych ludzi. Bo Pirx nie jest głupi, ale do najbystrzejszych także nie należy. Z tego względu zawsze umieszczałem go gdzieś pośrodku, podobnie jak siebie samego, zapewne stąd moja sympatia dla tej postaci. Przygody, które czytelnik przeżywa wraz z nim są na ogół przewrotne, lecz prawie zawsze skrywają w swej treści jakiś podstęp. W ten sposób koniec lektury jest początkiem rozważań, a koniec rozważań może zaowocować narodzinami idei. I właśnie to jest potęgą Lema.
Choć, być może, Fabryka Absolutu miała jeszcze większy wpływ na mój światopogląd?



