" – Ja się tu chyba powieszę – pomyślał. Nie wpadło mu do głowy, że wobec braku ciążenia nawet takie wyjście nie jest możliwe..."



sobota, 23 listopada 2013

Osoblistość #1

Nawigacja
~ Początek ~ #1 (jesteś tutaj) ~ #2

*** Profesor ***

Zaciekawił mnie pewien Profesor Ć., który, prócz posiadania śmiesznego nazwiska, w niesamowicie prosty i urzekający sposób potrafił wytłumaczyć swoim studentom różne zawiłe techniki plastyczne. Pogodny staruszek, zawsze w tym samym ubraniu, składającym się ze swetra naciągniętego na błękitną koszulę i przetartych jeansów, zdawał się ignorować pojedynek, jaki zachodził na jego głowie pomiędzy siwymi włosami, a postępującą łysiną.
Któregoś dnia jakiś student nie wywiązał się ze swojego obowiązku i nie złożył przed profesorem owoców swojej całosemestralnej pracy. Ć., spytał spokojnie, co przeszkodziło delikwentowi. Ten odparł, że nie mógł wyjść z domu, bo padał deszcz, który mógłby zniszczyć jego prace. Z trudem powstrzymałem się od śmiechu, natomiast poczciwy staruszek, skwitował wszystko stwierdzeniem, że student może już pożegnać się z zaliczeniem jego zajęć w pierwszym terminie.
Widziałem na jego twarzy, jak boli go niemożliwość podjęcia bardziej zdecydowanych działań. System szkolnictwa wyższego wymusza na nim uległość i blokuje bardziej zdecydowane działania. Mimo to, z powagą i szczerością, wyraził swoją negatywną opinię na temat postępowania studenta, który najwyraźniej miał profesora gdzieś.
Później słyszałem, jak delikwent żalił się swoim kolegom, że Ć., się na niego uwziął i pewnie, przy okazji, obraził, używając jakiś pokrętnego słownictwa. Wtedy uświadomiłem sobie jak krzywdzący potrafią być ludzie.

Każdy człowiek wymaga by traktować go choćby z minimalnym szacunkiem. Pomijając nawet tytuł profesorski, rozległą wiedzę czy jego wiek, Ć. nadal pozostawał uprzejmym człowiekiem, wywołującym uśmiech na twarzy niemal każdego rozmówcy. Cenił dobry, wyrafinowany żart, ale nie gardził też poczuciem humoru studentów, a wręcz przeciwnie, często włączał się do ich absurdalnych dyskusji, dodając jakieś ciekawe spostrzeżenie, wyśmienicie komentujące zaistniałą sytuację. Potrafił spuentować każdą moją wypowiedź, co sprawiało, że czułem się małym człowiekiem.
Co teraz robi? Nadal uczy, krzewiąc w młodych ludziach artystycznego ducha. Robi to nawet wobec tych, którzy z jakiegoś powodu nie mają chęci do nauki, bo wierzy, że któregoś dnia mogą żałować swej głupiej, młodzieńczej ignorancji.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pisz śmiało. Wytykaj błędy, ubliżaj, rzucaj mięsem.