" – Ja się tu chyba powieszę – pomyślał. Nie wpadło mu do głowy, że wobec braku ciążenia nawet takie wyjście nie jest możliwe..."



wtorek, 10 maja 2011

Burza nad jeziorem


To było nasze jezioro. Ponad dwa kilometry za twoim domem, w niewielkiej dolinie otoczonej przez pola chmielu, wiśniowe sady i złocisty rzepak, zbiegało się kilka małych strumieni zasilających niewielki zbiornik wodny. Zaciągałaś mnie tam całe lato, chodziliśmy na skróty przez sad Michalskich, jedząc po drodze owoce. Dobrze cie znali, a mnie lubili od zawsze, dlatego dostawaliśmy pełen kosz wiśni od Michalskiej, w zamian za kilka polnych kwiatów zebranych po drodze.
Pamiętam pomost, na którym nakrył nas kiedyś stary rybak. Był wielce zaskoczony naszymi nagimi pośladkami niknącymi w tafli jeziora. Nie bałaś się skoczyć, to ja wahałem się przez chwile, chwyciłaś mnie szybko za rękę i pociągnęłaś za sobą na dno by wkrótce się od niego odbić.
Kiedyś czekałem na ciebie półnagi, siedząc tuż przy brzegu, byłem szalenie zakochany, poświęcałem się całkowicie. Przyszłaś w sukience od ciotki, z kwiatami we włosach i zacałowałaś mnie na powitanie. Zrobiło się ciemno i ciepło, zaczął kropić deszcz. Moje barki coraz mocniej przyciskały cię do pnia młodej sosny, która użyczyła nam swoich rozłożystych gałęzi jak zielonego parasola. Deszcz wzmógł się, ciężki grzmot przeszył dolinę i przywołał wiatr rozczesujący nasze włosy. Całowałem cię namiętnie w szyję, a ty zachwycałaś się zapachem moich perfum, przykładając nos do mojej spoconej skóry. Zrobiło się chłodno, przykryliśmy nasze głowy moim kocem i onieśmieleni popędem zaczęliśmy pozbywać się swoich ubrań. Twoja sukienka mocno przemokła i idealnie przyległa do kształtnych bioder. Zsunęłaś ją z siebie powoli, przepełniona majestatem i gracją, odkryłaś przede mną cały swój urok, który chciałem pochłonąć każdym kolejnym pocałunkiem. Objąłem cię, a ty zrzuciłaś ze mnie mokre spodnie, odwróciłaś się plecami i powiedziałaś:
 - Teraz.
Dobrze wiedziałem co chciałaś ze mną zrobić.

(...)


Odpowiedź na wyzwanie Mosscat. Chyba trochę przesadziłem, ale co tam.

Pearl Jam odpręża.

1 komentarz:

  1. nie to absolutnie nie jest przesadzone. mi się podoba:)

    OdpowiedzUsuń

Pisz śmiało. Wytykaj błędy, ubliżaj, rzucaj mięsem.