To było nasze jezioro. Ponad dwa kilometry za twoim domem, w niewielkiej dolinie otoczonej przez pola chmielu, wiśniowe sady i złocisty rzepak, zbiegało się kilka małych strumieni zasilających niewielki zbiornik wodny. Zaciągałaś mnie tam całe lato, chodziliśmy na skróty przez sad Michalskich, jedząc po drodze owoce. Dobrze cie znali, a mnie lubili od zawsze, dlatego dostawaliśmy pełen kosz wiśni od Michalskiej, w zamian za kilka polnych kwiatów zebranych po drodze.
Pamiętam pomost, na którym nakrył nas kiedyś stary rybak. Był wielce zaskoczony naszymi nagimi pośladkami niknącymi w tafli jeziora. Nie bałaś się skoczyć, to ja wahałem się przez chwile, chwyciłaś mnie szybko za rękę i pociągnęłaś za sobą na dno by wkrótce się od niego odbić.
Kiedyś czekałem na ciebie półnagi, siedząc tuż przy brzegu, byłem szalenie zakochany, poświęcałem się całkowicie. Przyszłaś w sukience od ciotki, z kwiatami we włosach i zacałowałaś mnie na powitanie. Zrobiło się ciemno i ciepło, zaczął kropić deszcz. Moje barki coraz mocniej przyciskały cię do pnia młodej sosny, która użyczyła nam swoich rozłożystych gałęzi jak zielonego parasola. Deszcz wzmógł się, ciężki grzmot przeszył dolinę i przywołał wiatr rozczesujący nasze włosy. Całowałem cię namiętnie w szyję, a ty zachwycałaś się zapachem moich perfum, przykładając nos do mojej spoconej skóry. Zrobiło się chłodno, przykryliśmy nasze głowy moim kocem i onieśmieleni popędem zaczęliśmy pozbywać się swoich ubrań. Twoja sukienka mocno przemokła i idealnie przyległa do kształtnych bioder. Zsunęłaś ją z siebie powoli, przepełniona majestatem i gracją, odkryłaś przede mną cały swój urok, który chciałem pochłonąć każdym kolejnym pocałunkiem. Objąłem cię, a ty zrzuciłaś ze mnie mokre spodnie, odwróciłaś się plecami i powiedziałaś:
- Teraz.
Dobrze wiedziałem co chciałaś ze mną zrobić.
(...)
Odpowiedź na wyzwanie Mosscat. Chyba trochę przesadziłem, ale co tam.
Pearl Jam odpręża.
nie to absolutnie nie jest przesadzone. mi się podoba:)
OdpowiedzUsuń