UWAGA!
Czytelniku wkroczyłeś na gęste wody! Wszystkie wcześniejsze posty powstały w zamierzchłych czasach, gdy Filip nazywał siebie Ponocjuszem i miał o wiele mnie sensownych przemyśleń w swej głowie. Udajesz się tam na własną odpowiedzialność. Proszę, nie bij mnie za te głupoty.
Wróciłem do miejsca, w którym byłem kilka miesięcy temu. Pisałem wtedy, że przeniosłem się do Torunia, ale w tym samym momencie pojawił się powód by chcieć wciąż wracać do domu. Teraz mam odwrotnie. Chcę wyjechać i nie myśleć. Pogodzić się z tym co złe.
Dobrze wiem, że alkohol nie pomaga mi w zwalczaniu cierpienia, a raczej je rozrzedza, sprawiając, że staje się trudniejsze do okiełznania, ale mimo to spożywam go z nadzieją na poprawę.
Mniejsza.
Wracam do pracy nad "książką".
to jest dobre
OdpowiedzUsuńznaczy wiesz, alko.
poza tym przylec na wyspe :)