" – Ja się tu chyba powieszę – pomyślał. Nie wpadło mu do głowy, że wobec braku ciążenia nawet takie wyjście nie jest możliwe..."



środa, 20 lipca 2011

Piwo wzmacnia pustkę

UWAGA!


Czytelniku wkroczyłeś na gęste wody! Wszystkie wcześniejsze posty powstały w zamierzchłych czasach, gdy Filip nazywał siebie Ponocjuszem i miał o wiele mnie sensownych przemyśleń w swej głowie. Udajesz się tam na własną odpowiedzialność. Proszę, nie bij mnie za te głupoty.





Wróciłem do miejsca, w którym byłem kilka miesięcy temu. Pisałem wtedy, że przeniosłem się do Torunia, ale w tym samym momencie pojawił się powód by chcieć wciąż wracać do domu. Teraz mam odwrotnie. Chcę wyjechać i nie myśleć. Pogodzić się z tym co złe.

Dobrze wiem, że alkohol nie pomaga mi w zwalczaniu cierpienia, a raczej je rozrzedza, sprawiając, że staje się trudniejsze do okiełznania, ale mimo to spożywam go z nadzieją na poprawę.

Mniejsza.

Wracam do pracy nad "książką".

1 komentarz:

  1. to jest dobre
    znaczy wiesz, alko.

    poza tym przylec na wyspe :)

    OdpowiedzUsuń

Pisz śmiało. Wytykaj błędy, ubliżaj, rzucaj mięsem.