I nagle, któregoś dnia, świat ma inny kształt
wszystko zmieniło się, wydaje się, że to kiepski żart
przecież ledwie wczoraj miałeś powieki szeroko rozwarte,
a dziś każą ci zwijać żagle, które i tak masz podarte.
W sercu skrywasz wartości, ale ktoś je przekreśla.
Poranek i przed tobą kolejne piekło do przejścia
w snach miewasz więcej szczęścia, żyjesz chwilą
w szelestach poszarpanych kartek koszmary giną.
I naglę znów jesteśmy rutyną, pomarańczową nocą
w której kolejne zmęczone twarze toną,
za następnym zakrętem, gdzieś spragnione usta
albo pod ścianą butelka po wódce, niestety, pusta.
I nagle wiesz już czego ci najbardziej brak
Dobrze wiem gdzie rządził stary Krak,
mieszkał smok i Kościuszko na kolano padł
Może zdążył już skostnieć ten pokręcony świat,
ale ja i tak spróbuje ulepić go na swój sposób
choć ty nie chcesz bym należał do tych zaufanych osób
z którymi jesteś gotowa dzielić życie w każdą pogodę
Nie mam wyboru, obieram własną drogę
choć zadajemy sobie ból, idąc przed siebie samotnie
To tylko kolejne stopnie, dobrane nieroztropnie
zależnie od potrzeb i najróżniejszych względów,
musimy tylko uważać by ze złości nie stracić zębów.
I pamiętaj życie wciąż tkwi w naszych dłoniach
nawet jeśli to wszystko brzmi jak ironia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Pisz śmiało. Wytykaj błędy, ubliżaj, rzucaj mięsem.