" – Ja się tu chyba powieszę – pomyślał. Nie wpadło mu do głowy, że wobec braku ciążenia nawet takie wyjście nie jest możliwe..."



Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiersz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiersz. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 sierpnia 2011

Nazwijmy to dalszym ciągiem

I nagle, któregoś dnia, świat ma inny kształt
wszystko zmieniło się, wydaje się, że to kiepski żart
przecież ledwie wczoraj miałeś powieki szeroko rozwarte,
a dziś każą ci zwijać żagle, które i tak masz podarte.
W sercu skrywasz wartości, ale ktoś je przekreśla.
Poranek i przed tobą kolejne piekło do przejścia
w snach miewasz więcej szczęścia, żyjesz chwilą
w szelestach poszarpanych kartek koszmary giną.
I naglę znów jesteśmy rutyną, pomarańczową nocą
w której kolejne zmęczone twarze toną,
za następnym zakrętem, gdzieś spragnione usta
albo pod ścianą butelka po wódce, niestety, pusta.

I nagle wiesz już czego ci najbardziej brak
Dobrze wiem gdzie rządził stary Krak,
mieszkał smok i Kościuszko na kolano padł
Może zdążył już skostnieć ten pokręcony świat,
ale ja i tak spróbuje ulepić go na swój sposób
choć ty nie chcesz bym należał do tych zaufanych osób
z którymi jesteś gotowa dzielić życie w każdą pogodę
Nie mam wyboru, obieram własną drogę
choć zadajemy sobie ból, idąc przed siebie samotnie
To tylko kolejne stopnie, dobrane nieroztropnie
zależnie od potrzeb i najróżniejszych względów,
musimy tylko uważać by ze złości nie stracić zębów.
I pamiętaj życie wciąż tkwi w naszych dłoniach
nawet jeśli to wszystko brzmi jak ironia.


wtorek, 12 lipca 2011

Od dziś budzi mnie Miles Davis


W groteski tłustych łapskach
nawet żal smakuje jak budyń.
A ja go nie cierpię!
Choć pewnie sobie wmawiam
szeptem szpetnym jak sroka
i zjadam miskę za miską
wypycham nim płuca i żołądek.
Aż wychodzi mi usza
mi.


Coś w stylu mojej ukochanej :)
 

czwartek, 5 maja 2011

Rzecz o artystach i alternatywie

Wszyscy artyści...
Cierpiący artysta piszący o tym jak bardzo go boli to najbardziej nudny i żenujący obiekt w całej galaktyce. Jeśli ktoś nie wierzy w to, że można połączyć szczęście i twórczość, niech poczyta moje wcześniejsze teksty. Koniec wywodu o artystach.

Alternatywa.
Po pierwsze -  Słucham muzyki, nie gatunków. Znam się na muzyce, mam szeroko rozbudowany gust, wiem co mi smakuje, a co wyrzucam do kosza. Nie obchodzi mnie to, że byłeś sześć razy na koncercie Hey. Dyma mnie to, że stać cię było na karnet na Openera. I to trzy razy z rzędu. Jesteś pieprzonym burżujem, który żeruje na dzianych rodzicach. Spójrz na siebie. Mówisz, że twoje ciuchy i twój styl to Indie? Jak na moje to właśnie wróciłeś z zebrania klubu miłośników pedałów. Twoje zachowanie budzi co najmniej zażenowanie i lawinę plotek w towarzystwie. Może ci na tym zależy, na szumie, ja wolę stać cieniu, ty umieraj w tłumie takich samych dzieciaków stojących pod sceną.

Po drugie – Każdy ma prawo dotknąć pogardy własnym sumieniem. Więc gardzę tobą byś poczuł jak nisko upadłeś. Nie mam setek na koncie, moje ciuchy są raczej przeciętne. Nie bywam co sobotę w H&M i nie szukam promocji. Nie jestem pustą laską, ani lalusiem. Jestem Korneliuszem, widzę świat doskonale bez modnych okularów i drogich marek. Nie mam prawa jazdy, tym bardziej samochodu. Studiuje kierunek po którym nie znajdę zawodu, w przeciwieństwie do ciebie, potomku wielkiego rodu, który mieszka we wciąż nie wyremontowanym mieszkaniu.

Po trzecie – Mam własne problemy, wiem jak sobie z nimi radzić. Sam marudzę, ale nie znoszę słuchać twoich narzekań. Masz źle w życiu? Wyjedź do Tybetu i zapomnij, że żyłeś. Pewnie, koleje losu są różne, ale nie wierze w to by twoje problemy były, aż tak bzdurne. Pierdolę taką alternatywę. Pierdolę za ciasne spodnie, koszule w kratę i buty za połowę mojej pensji w barze. Pierdolę gejowskie czapki, szaliki i markowe okulary. Jestem tani, prosty i przede wszystkim niepowtarzalny.

Po czwarte – Za wszelką cenę pozostanę sobą. Nie ulegam namową, wpływom i modą. Chcesz to sobie chodź tak jak ci inni karzą, ja z długą brodą stanę z boku i przepuszczę wasze uniesione głowy. Farbuj włosy, nakłuwaj się i tatuuj. Bądź przewrażliwiony lub przewrażliwiona, wmawiaj sobie, że musisz być wyjątkowa i że jest ci z tym źle, że taka kara cię spotkała. Nie przyjmuj życia z pokorą, nie bierz go takim jakie jest, domagaj się, walcz i buntuj się przeciwko wszystkiemu co jest dla ciebie obce i niezrozumiałe. I nie zapomnij czcić szatana (choć to może być już nie modne) lub starać się mówić elokwentnie. Myśl, że tak można, że to wyraża twoje prawdziwe ja. Gdy już zrozumiesz, że to wszystko było iluzją, będzie już zbyt późno by cokolwiek zrobić.

To wszystko jest tak bardzo żenujące. Ludzie odpierdalają już takie rzeczy, że nie mogę na to patrzeć. Pseudoalternatywa, pseudoartyści, burżuazja. Wszyscy idźcie do diabła.
I żeby nie było – nie jestem pierdolonym moralizatorem, bo nie wierze w moralność, jestem sobą, a wy udajecie. Pierdolę tandetę, szczególnie każdy kicz, który z założenia miał przypominać pastisz, a teraz nie nazwę tego nawet satyrą. To żenujący poziom, jak rasistowskie kawały o Żydach. Dolna półka humoru. Abstrakcja, która po dłuższym przemyśleniu, wcale nie jest taka nierealna i co gorsza, nie jest ani trochę zabawna.


Nie mam kolorowych włosów, ani kolczyków na dupie

jeszcze mnie nie pojebało do tego stopnia by chcieć się wyróżniać w tłumie.

Mam chyba dwie lewe ręce, ciągle popełniam błędy

Nie wyciągam takich wniosków jak ty, do tego mam dziurawe zęby

Moje życie to pasmo porażek i sukcesów, tak to się kręci w kółko
nie poprzewracało mi się w dupie, żyje na tym świecie zbyt krótko.

Spójrz na siebie w lustrze i się przestrasz
Zarzygana moda i popkultura. 

poniedziałek, 28 marca 2011

Nietypowo

Dziś garść poezji stworzonej późnym wieczorem po powrocie z małej imprezy.


Rozpuszczalnik

Jak witamina w szklance wody
wydalasz z siebie małe bąbelki duszy
tak się suszy w Tobie wina
tak po uszy toniesz w szklanej burzy

Kto pierwszy się rozpuści?
Możesz posłuchać jak sumienie płacze
bo nie znalazło odpowiedzi
bo znów wszędzie widzę czarne płaszcze

Myśli wytrącają się powoli
Stracisz równowagę jeśli się pogodzisz
ale zyskasz na pewno wiele
w końcu biel od czerni oddzielisz

Czarne płaszcze na Szczytnej
Upiorne zabawki w wietrznych dłoniach
Na mnie już pora
Poczuj wreszcie lekkość w stopach

           ***

Dorobek

Nie może być już piękniej
na dzień przed planowaną apokalipsą
ja mam miłość w ramionach
i nie może zmienić tego nikt już

Chciałem tego od zawszę
teraz mam to na wyłączność
świat skończy się
a my pozostaniemy zakochani
Młodzi, dumni i nierozumiani
w zupełności mi to odpowiada.

Wszystkie te szczeniackie pytania
są jak niekończąca się rozmowa ze skałą
od której tylko głupcy oczekują odpowiedzi
życie cenniejsze jest od śmieci
choć ku niej nas pędzi
jak bydło do rzeźni.

A może brak komuś szczęścia
wymyśliliśmy filozofię, to samo się napędza
stawiać pytania, błądzić wśród odpowiedzi
i wynieść z tego tylko wątpliwości,
które przetrwają lata
dla potomności.

   ***
Lista


Ostatniej zimy spaliłem wszystkie książki,
gówno w nich było.

Chciałbym wyczyścić swój umysł
i zapełnić go podług listy:

Kilka filmów, na pewno "Donnie Darko"
albo "Dzień świra"

Parę płyt, coś z Pink Floyda
i nagrania Dżemu.

Może z dwie powieści, Stanisława Lema,
albo Oscara Wilda

i na koniec dodałbym dobrą radę
być ignorantem.

    ***

 Dzieci

Korneliusz dobre dziecko
przestań w kółko czytać sagi syberyjskie
wyjdź na ulice, zagraj w klasy,
poskacz po oponach,
polej kota rozpuszczalnikiem
i podpal...
Baw się jak normalne dzieci

(był dalszy ciąg, ale chujowy raczej)