" – Ja się tu chyba powieszę – pomyślał. Nie wpadło mu do głowy, że wobec braku ciążenia nawet takie wyjście nie jest możliwe..."



sobota, 24 grudnia 2011

Sen trzydziesty czwarty

Otworzyłem oczy. Zawsze zaczyna się od spaceru, więc spacerowałem wśród owalnych budowli. Nie były wysokie, a ich ściany były idealnie gładkie i pozbawione koloru. Rozwaliłem jedną z nich uderzeniem dłoni. W środku, niczym żółto w jajku, stał nagi człowiek. Gdy mnie spostrzegł, przestraszył się śmiertelnie i krótkiej chwili zamienił się w popiół.
Obraz, który widziałem był niejasny, zamazany i rozcieńczony w innych myślach, ale widziałem na pewno co to było.

Za dużo Pink Floyda.

A co jeśli nasz umysł zamyka nas w niedużej, owalnej kapsule i tworzy w jej wnętrzu rzeczywistość, w której nasze ciało może funkcjonować? Coś w naszej głowie doskonale zdaje sobie sprawę ze słabości jakie przejawia nasza ludzka natura i umieszcza nas w więzieniu świadomości by zaspokoić nasze pierwotne instynkty.

1 komentarz:

Pisz śmiało. Wytykaj błędy, ubliżaj, rzucaj mięsem.