Dzień dobry. Witam w nowym roku.
Ktoś może nazwałby to twórczym dołkiem albo brakiem weny, a ja po prostu jestem zbyt zajęty cieszeniem się życiem by usiąść i zapisać coś dłuższego niż lista zakupów.
Nie mam pesymistycznych wizji końca świata. Według najpopularniejszej teorii, pozostało nam mniej niż rok czasu by móc cieszyć się swobodnym życiem.
Ostatnie dni starego roku i kilka pierwszych nowego, były prawdopodobnie najlepszym okresem mojego życia, ze wzlotami i upadkami oczywiście, ale jeszcze nigdy nie czułem się tak dobrze, przesyca mnie energia... Niespotykana przeze mnie do tej pory.
Mniejsza o to. Nie ma potrzeby rozpływać się w szczęściu na łamach bloga bo nie służy on do tego.
Znam tylu ludzi, którzy mówili mi, że uwielbiają podróżować, ale jakoś nikt, nigdy nie rozwinął tych myśli szerzej.
Doskonale czuje się w nowym otoczeniu, szybko się w nim odnajduje i organizuje. Kocham się pakować, układać sobie w głowie listę najpotrzebniejszych rzeczy i kocham zawodzić się na sobie samym, bo zapomnę czegoś niezbędnego. Uwielbiam poznawać nowych ludzi, przychodzi mi to z łatwością. Czasem wydaje się, że mam w głowie zmysł, który podpowiada mi z kim mógłbym porozmawiać i kto ma ochotę mi pomóc.
Czy to sprzedawca w sklepie, czy starsza pani w pociągu, której pomogłem wysiąść albo elektryk, który służył w Marynarce Wojennej i opowiedział mi w ciągu trzygodzinnej podróży znaczący fragment swojego życia, każda z tych osób była dla mnie ciekawą znajomością, dodającą do mojego życia pewną dozę świeżości.
W szósty dzień nowego roku, święto trójki królów, postanowiłem odwiedzić moją ukochaną przebywającą w Gdańsku. Nie wiedziałem, że tego dnia w mojej głowie narodzi się pomysł by swe dziwaczne, lecz cenne doświadczenia przekuć w coś, co byłoby swego rodzaju przewodnikiem lub poradnikiem dla podróżnych zamierzających zmierzyć się z PKP. Myśl takowa pojawiła się chwilę po przebudzeniu i ku mojemu początkowo bolesnemu, zdziwieniu, życie postanowiło wesprzeć mnie swą nieprzewidywalnością. Pierwszy raz w historii przyszło mi: czekać na pociąg, którego opóźnienie sięgnęło 90 minut, chodzić po dworcu w poszukiwaniu informacji na temat tego co teraz powinienem zrobić, a gdy opóźnienie dobiło do 120 minut, zebrałem niesamowicie cenne wskazówki dla każdego podróżnego o tym jak należy radzić sobie w tego typu sytuacjach.
Więcej o tym w następnym poście.
Tak sobie myślę...
W dzisiejszym świecie, który dosłownie przesiąkł wszelką informacją, wartościową jak i nie, niezwykle trudno wyłowić jakąś sensowną wiedzę z tego głębokiego morza możliwości. Jeden rzut oka na kilka poradników w empiku. Niektóre posiadają ciekawą szatę graficzna, bogato ilustrowane przepisy kulinarne czy plany diet proponowane przez osoby, które nie wiadomo kto namaścił prawem do mówienia nam co możemy jeść, a co nie, przyciągnęły moją uwagę od razu, ale sam nie wiem czemu, przecież nie umiem gotować.
Nie wiem kiedy do chęci podzielenia się z kimś swoją wiedzą i przemyśleniami, zakradła się myśl, czy może lepiej to ujmując, idea, by spróbować jeszcze na tym coś zarobić. Brakuje mi współczesnego Sokratesa, takiego mesjasza nauki, który przyszedłby do ludzi by otworzyć im na nowo umysły. Choć pewnie po jakimś czasie skończyłby na elektrycznym krześle. It's a very, very mad world...
Właściwie dlaczego by nie napisać książki i wydać ją w formie elektronicznej? Niech śmiga po sieci za darmo i niech każdy powiela ja dowolną ilość razy?
Ale niektórym ludziom brakowałoby papieru i rytuału związanego z czytaniem. Albo nie mieliby czym się pochwalić przed innymi ludźmi, a tak, gdy pisarze wydają swoje dzieła w ładnych, sztywnych oprawach, mogą być piękną ozdobą starej ściany w naszym domu, co do której nie mieliśmy pomysłu.
Ja nie lubię czytać, choć robię to ostatnio coraz częściej. Mam świadomość, że tego jest za dużo, że książek jest taki ogrom, iż ogarnięcie wszystkich, ciekawych tytułów to kompletna strata czasu. Przynajmniej dla pisarza.
Pisarz ma po pierwsze pisać - to jest jego ćwiczeniem, lektura rozwija wyobraźnie, oczywiście, tyle, że pisarz z założenia, gdy postanawia podjąć się próby sformułowania swoich myśli w ciekawe słowa, używa już nad wyraz rozbudowanej imaginacji. Oczywiście, można ją pogłębiać, ale to nie o to chodzi. Dla mnie ważnych jest kilka książek, czytam kolejne, polecane mi przez innych, wcześniej dokładnie zapoznając się z autorem i jego innymi dziełami, choćby powierzchownie. Dlaczego? Bo na tym ciekawym etapie, który niedawno osiągnąłem, potrafię już w jakiś ciekawy, z grubsza intrygujący sposób ująć szereg swych własnych rozważań, a ponieważ nie oglądam już telewizji, postanowiłem zająć się książkową rozrywką.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Pisz śmiało. Wytykaj błędy, ubliżaj, rzucaj mięsem.