Gorąca plama krwi rozmazała się na chmurach opasających zachód. Trwale wypaliła się na powierzchni mojej siatkówki. Przez chwile cały świat był szkarłatnym tworem zrodzonym z czystego ognia. Naprzeciwko mnie siedziała dziewczyna, której nie spytałem o imię. Gdy pociąg stanął na stacji, gdzieś między Tczewem, a Bydgoszczą, moje oczy połykała senność, jednak zdążyłem zarejestrować mały, czerwonawy notes. Wyjęła go ze swojej torby i wyprostowała plecy. Na małym, rozkładanym stoliczku, zaczęła zapisywać jakieś słowa. Może były to osobiste notatki, zwyczajne przypomnienie o spotkaniu lub zadaniu do wykonania. Tylko, że coś podpowiadało mi w duchu, że ta młoda dziewczyna, w swym małym notesie, zapisuje drobnymi literami, krótki wiersz o krwawiącym niebie.
Sztywne plecy i brązowy wodospad włosów. Zamknąłem oczy i już więcej na nią nie patrzyłem. Pociąg zatrząsł się gwałtownie, Bydgoszcz była blisko.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Pisz śmiało. Wytykaj błędy, ubliżaj, rzucaj mięsem.