" – Ja się tu chyba powieszę – pomyślał. Nie wpadło mu do głowy, że wobec braku ciążenia nawet takie wyjście nie jest możliwe..."



piątek, 6 lipca 2012

Kolejne podejście

A niech mnie piekło pochłonie, bo nie mam siły bawić się w adorowanie poezji i prozy wszystkich ludzi dookoła mnie. W internecie upchnięto już tyle portali literackich i panoszy się tam tylu "znakomitych" twórców, że za każdym razem, gdy wracam z jakiejś dłuższej podróży, czuję, że czołówka polskiej sztuki wyprzedza mnie o całą dekadę. Trudno, muszę pogodzić się z faktem, że nie jestem i nie będę najlepszym, bo znam zbyt mało ludzi i nie umiem żyć na pokaz.

A niech nas piekło pochłonie, bo lubujemy się w absurdzie, grotesce i ironii. Ten kto wmówił wszystkim, że takie podejście do życia jest zdrowe i pozwala jakoś znosić tą trwogę przed końcem wszystkiego, powinien zasłużyć na podwójne oklaski. Rozumiem, że człowiek w pewnym momencie uświadamia sobie, że życie jest kłamliwe i, że tak jest wieczne i, że jednym sposobem by przetrwać jest samemu zwariować, tak jak świat wariuje. Ale czy tak trudno znaleźć w nas choć odrobinę odwagi by zmienić to wszystko?

I znów to samo pytanie powraca do mnie po kilku miesiącach. Walczyć czy wygodnie żyć?
Tylko gdzie to życie uprawiać? W kraju nalepek i metalowych barierek, fałszywej wiosny i niespodziewanej zimy, powodzi i tragedii narodowych występujących w pięcioletnich odstępach? Tu, gdzie beton i śmieci przekradają się z miast do lasów, a niegdyś dziewicze połacie zieleni, nie przynoszą już nikomu ulgi? Tutaj, w samym sercu starego świata, gdzie wyzysk i manipulacja stoją na porządku dziennym, a każdy przejaw światłości czy odmienności, uważa się za ohydne wynaturzenie?
I tak można wymieniać bez końca. Marudzić w nieskończoność by nasz głos zlewał się z szumem bezkresnych, wiecznie niezadowolonych mas. Jest nam wszystkim bardzo źle, ale nic z tym nie zrobimy, bo wygodniej jest siedzieć, czekać i wariować, tak jak ten świat wariuje.

Nie sądzicie, że mamy złe podejście?

1 komentarz:

  1. Okoliczności zewnętrzne mają swoją rangę i wagę, ale tak już jest,że szczęście jest w nas.Inaczej nijak być nie może i dlatego marudzić nie warto, bo to raczej środek zagłuszający szczęście.Osobiście jestem za edukacją ku szczęściu, których prawideł nie znamy jeszcze, ale skoro odkryli już bozon(fizyk Higgs i inni)to teraz chyba kolej na odkrycie praw , którymi rządzi się szczęście.Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Pisz śmiało. Wytykaj błędy, ubliżaj, rzucaj mięsem.