" – Ja się tu chyba powieszę – pomyślał. Nie wpadło mu do głowy, że wobec braku ciążenia nawet takie wyjście nie jest możliwe..."



piątek, 1 listopada 2013

Oby pamiętać

Dzisiejszy dzień jest jednym z najbardziej specyficznych w roku. Z jednej strony skłania ludzi do refleksji nad własnym życiem, które bardzo łatwo można stracić, a z drugiej, rodzi frustrację u tych, którzy nie mogą zdzierżyć całego zamieszania wokół doczesnych szczątków swych przodków.

Każdy z nas obchodzi to święto nieco inaczej, to oczywiste. Niektórzy są skacowani po wczorajszej, Haloweenowej zabawie, kultywując w ten sposób nowy, pogański trend, pochodzący z krajów anglosaskich. Inni popadają w zadumę nad własnym losem lub zwyczajnie są znużeni całym zamieszaniem wokół grobów. Co roku to samo, setki zniczy na cmentarzach, kwiaty, wiązanki i korki.
A chodzi tylko o to, by pamiętać. Z roku na rok, coraz więcej ludzi interesuje się losami swych dziadków i pradziadków. Liczba badań genealogicznych rośnie, archiwa mają pełne ręce roboty. Dlaczego tak się dzieje? Bo społeczeństwo zaczyna rozumieć, że przed nimi też żyli ludzie, a ci ludzie mieli swoje zajęcia, swoje zdanie albo, przeważnie, jakiś majątek, który można teraz odziedziczyć.

Mnie osobiście to święto nuży. O swych przodkach pamiętam za każdym razem, gdy ktoś mówi gdzieś głośno moje nazwisko. Nie muszę w tym celu zapalać świeczki czy kupować, świeżo ściętych, kwiatów.
Ilu z was wie, gdzie pochowani są wasi pradziadkowie? Wiecie skąd wzięło się wasze nazwisko? Znacie imiona swych pradziadków, albo prapradziadków? Z racji moich zainteresowań, jestem silnie związany z historią mojej rodziny i dla mnie te pytania nie są trudne.

W jednym z kolejnych postów postaram się przybliżyć wam historię mojego nazwiska. Nie jest ona jeszcze kompletna, nadal są w niej olbrzymie luki, jednak już na tę chwilę mogę napisać, że znam imię swego praprapradziadka.

5 komentarzy:

  1. Ja tak w sumie wchodzę i trzymam kciuki w wyzwaniu codziennego postowania - nie podjęłam się, ale może chociaż duchowo powspieram. ;) Jak już na crux interpretum? pisałam - ja się zaszyłam na te dni w lesie, a świeczki pozapalam za tydzień. Bardziej intymnie będzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ilu ludzi, tyle sposobów. Mój wuj powiedział mi wczoraj ciekawą rzecz. Otóż na moim, czyli tym młodszym, pokoleniu, nie spoczywa jeszcze ciężar opieki nad pamięcią o zmarłych rodzicach czy rodzeństwie. Dopiero za kilkanaście lat nasze postrzeganie tych spraw się zmieni i będziemy wykłócać się o takie drobiazgi, jak ulokowanie znicza na grobie...

      Usuń
  2. Halloweenowa tradycja raczej nie wywodzi się z kultury anglosaskiej, a "hamerykańskiej" - a to różnica.
    Co do manifestu nakłaniającego do poszukiwania źródeł pochodzenia, etymologii swojego nazwiska, historii swoich przodków dzięki którym dziś stąpamy po ziemi, na co dzień budując swoją historię popieram w 100%!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do Ameryki Północnej Halloween zostało sprowadzone przez Irlandczyków, ale fakt, dopiero Amerykanie je spopularyzowali i, na swój sposób, wypaczyli. http://pl.wikipedia.org/wiki/Halloween#cite_note-5

      Usuń
  3. I właśnie w takiej wypaczonej formie pojawia się u nas. Oczekuję czasów gdy będziemy regularnie pod koniec października jadać Indyka - jeden z tego pożytek, że zje się dobrego indyka z piekarnika.

    OdpowiedzUsuń

Pisz śmiało. Wytykaj błędy, ubliżaj, rzucaj mięsem.