Wyczuwałem to od dawna. Wesoły nastrój powodowany dużą ilością ciekawych i mądrych rzeczy umieszczaną na Facebooku przez moich znajomych, znikał stopniowo, aż przerodził się w stan obecny. Aktualnie mam około 250 znajomych, z czego wszelkie zmiany statusu połowy z nich są dla mnie nie widoczne. Nie jest to spowodowane błędnymi ustawieniami, po prostu zacząłem wyciszać wszelkich idiotów, którzy piszą bezwartościowe bzdury.
Dwa dni temu zakończyła się działalność strony "WTF Poland" która przez jakiś miesiąc prężnie dostaraczała mi rozmaitych absurdów wprost z naszego pięknego kraju (uwierzcie mi, po 10 postów dziennie). Akurat wydarzenie to zbiegło się w czasie z tym spektakularnym lądowaniem na Okęciu, więc mogłem zaobserwować jak z nieznanego człowieka wyrasta bohater internetu. W przeciągu 24 godzin na Facebooku zebrało się ponad 20 tysięcy fanów kapitana Wrony... (dla porównania - Henryk Sienkiewicz - 10 tysięcy, Tadeusz Kościuszko - 47 fanów!, Kazimierz Pułaski - 8 fanów!, Kapitan Bomba - 27 tysięcy fanów - postać z głupawej kreskówki.)
Teraz na dwóch stronach poświęconych bohaterskiemu pilotowi jest po 30 tysięcy fanów... Do Chopina brakuje mu jeszcze około 400 tysięcy, ale wszystko jest możliwe, przecież to internet.
Pewnie jeśli wielka zagłada Fejsbuka, którą planuja na koniec tego tygodnia, nie wypali, to sam go zlikwiduje lub zmarginalizuje bo szkoda mi życia na ten klub adoracji własnych tyłków.
Dziewczyna X dodała nowe foto, więc chłopacy A, B i C lubią to, a dziewczyna Y pisze komentarz typu "Ślicznie" choć zazdrości X tego jak wygląda... To mi się już w głowie nie mieści, przestaje być śmieszne i w ogóle nie chcę na to patrzeć.
Koniec tematu. Chyba najwyższy czas się przespać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Pisz śmiało. Wytykaj błędy, ubliżaj, rzucaj mięsem.