" – Ja się tu chyba powieszę – pomyślał. Nie wpadło mu do głowy, że wobec braku ciążenia nawet takie wyjście nie jest możliwe..."



Pokazywanie postów oznaczonych etykietą absurd. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą absurd. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 lipca 2013

Najlepsi z nierozumianych

Link zamieszczony poniżej prowadzi do galerii zdjęć umieszczonej na facebooku, które przedstawiają najlepsze dyplomy 2013 roku. Pozwolę sobie zacytować opis albumu: "Jury konkursowe 5. Ogólnopolskiej Wystawy Najlepsze Dyplomy Akademii Sztuk Pięknych 2013 wyłoniło laureatów. Nagrodzonych zostało 7 z 34 tegorocznych dyplomantów, reprezentujących wszystkie polskie uczelnie artystyczne."


Jeżeli ktoś nie ma facebooka, to przykro mi, ale nie mam zamiaru umieszczać tego tutaj. Jeszcze powiedzą, że kradnę.


Jak łatwo można zauważyć, sztuka współczesna nadal trzyma się raz obranej drogi. Sam nie wiem, czy z tego powodu należy się cieszyć, czy raczej płakać. Dodaję to tutaj jako ciekawostkę i pozostawiam bez szerszego komentarza, bo nie warto strzępić słów na coś takiego.


PS.
Oczywiście nie wszystkie prace zawarte w tym albumie są koszmarne, czy kiczowate. Jestem po prostu zaskoczony, że coś takiego otrzymało nagrodę ministra.

sobota, 23 marca 2013

Dobrze wypieczony raj

Prócz polityków partii, która aktualnie znajduję się przy władzy, darwinowską teorię doboru naturalnego zwyciężyła cała gama stworzeń, w mniejszym lub większym stopniu, uzależniająca swe istnienie od naszej obojętności.

Kto się pasie na dobrobycie, który rozsiewamy wokół siebie, często nawet nie zdając sobie z tego sprawy?

Królestwo chleba
Nasz organizm, począwszy od skóry, a na końcowych odcinkach jelita skończywszy, jest wylęgarnią różnego rodzaju mikroskopijnych organizmów. To fakt naukowy doskonale znany wszystkim. Poza tym mamy przecież jeszcze całą gamę owadów, podjadających resztki z naszych stołów, szaf i podłóg. Dzięki naszej niedbałości wiele gatunków jest w stanie przetrwać, a nawet ma szanse na spokojny rozwój.

O ile owady czy bakterie żyjące w naszym najbliższym otoczeniu, raczej nie rzucają się w oczy i funkcjonują ponieważ nie mamy ochoty dokładnie sprzątać po sobie, o tyle jeden, specyficzny gatunek, upatrzył sobie wyjątkowe miejsce w ekosystemie. Nie wiedzieć dlaczego tak wybitna istota jaką niewątpliwie jest człowiek rozumny, dała się omamić zwykłemu ptaszysku i dokarmia je przy każdej okazji.


Gołębie są na nas wściekłe. A szczególnie na tych, którzy korzystają z usług elektronicznej poczty czy sieci komórkowych. Ludzkość zbyt szybko się ich pozbyła i przez to musiały znaleźć inny sposób by wywalczyć sobie dogodne miejsce przy stole, na którym po każdym posiłku pozostawiamy resztki. Nie ma się co dziwić ich wściekłości, gołębie doskonale zdawały sobie sprawę z wygód doznawanych przez świnie, krowy czy inne domowe zwierzęta, którym nigdy niczego nie brakowało.
Gotów do ataku

Dziś trudno znaleźć w mieście miejsce, w którym nie czaiłaby się banda gruchających towarzyszy, łaknąca jedynie przypuścić szybki, dywersyjny atak, na nieprzygotowaną ofiarę. Gołębie, choć obcują z nami dość krótko, błyskawicznie rozpoznały nasze mocne i słabe strony. Łatwo odkryły fakt, że czubek głowy to nasze najwrażliwsze miejsce, a w dodatku często bardzo słabo chronione przez ubranie i znajdujące się poza zasięgiem dociekliwych oczu.
Teraz wystarczyło opracować odpowiednią strategię, która stałaby się źródłem ludzkich cierpień. Ptasie móżdżki nie musiały wiele kombinować by przygotować swą śmierdzącą zemstę.

Taki trochę kanibalizm


Nie wiadomo dlaczego ludzie zaczęli dokarmiać te upiornie żarłoczne zwierzęta. Legenda głosi, że pewien zły książę pragnął zagłodzić swoich podanych, więc całą zawartość miejskich spichlerzy wyrzucił na brukowany plac. Wtedy zleciało się ogromne stado ptaków i rozpoczęło wielką ucztę. Po wielu godzinach wszystkie ptaki posiliły się i odleciały, prócz gołębi, które jadły tak długo, aż zdechły. W ten sposób plan księcia się nie powiódł, bo poddani zamiast chleba, mieli faszerowane gołąbki.
 Tak, to budynek gdańskiej Wielkiej Zbrojowni

Wiadomym jedynie jest to, że ludzie rzucają okruchy chleba lub resztki po obiedzie, na pożarcie gołębi, by kilka godzin później kląć, bo za oknem nagle zrobiło się biało (jakby resztki śniegu zsunęły się z dachu), a świeżo umyty samochód, przystrojony został w cuchnącą maseczkę.


Moja prababcia mawiała mi, że nie należy marnować jedzenia i jeśli po naszym obiedzie zostały resztki, trzeba je oddać ptakom. A może lepszym wyjściem byłoby dostosowanie ilości przygotowywanego przez nas pożywienia do naszych aktualnych potrzeb? Może nie wyeliminuje to problemu głodu na świecie, ani wyraźnie nie zmieni światowych statystyk, ale przynajmniej nasz domowy budżet nieco odetchnie.

poniedziałek, 30 stycznia 2012

Studium Nocne

Jeśli życie jeszcze nie nauczyło cię by sceptycznie podchodzić do każdego kto wyraża swoje własne (lub powiela cudze) zdanie, to przesłuchaj sobie Mam wątpliwość Adama Zielińskiego lub przeczytaj jeden z moich wcześniejszych wpisów pod takim samym tytułem.

W telegraficznym skrócie moje przemyślenia z całego tego zamieszania wokół ACTA. Specjalnie nie wypowiadałem się na ten temat zbyt szeroko wcześniej, wolałem przyjrzeć się reakcji mediów i zwykłych ludzi.
I co? Zmiana rządu, to żadna zmiana, ale nadal można mieć nadzieje na lepsze życie prawda? Dużo rozsądniejsza byłaby wymiana całej warstwy rządzącej, totalne odbiurokratyzowanie i likwidacja zbędnych urzędów, które mają tylko sztucznie namnażać miejsca pracy. Rząd nie ma zadania tworzenia nowych miejsc pracy, wystarczyłoby zmusić obywateli do przedsiębiorczości i odciążyć ich ze zbędnych świadczeń na rzecz społeczeństwa. Ale... To nie moja działka, ja się na tym nie znam i nie wdrożę tych zmian.
Tak naprawdę nikt tu niczego nie zmieni. Pójdziemy walczyć, rzucać racami w policjantów i skandować "Tusk matole...", ale jakie mamy zaplecze? Jakie plany? Zmienimy rząd, ale na jaki? Na Ruch Palikota, którego prezes swym populizmem tak mocno wybija się ponad innych, że powinni go montować na statkach pasażerskich, tak jak relikwie w samolotach.
Ponownie mam wątpliwość...

Tymczasem...
Zatoka Perska
Zgrupowanie US Navy - V Flota w pełnej gotowości.
Dwa lotniskowce, trzeci w drodze
Dziś kanał sueski przekroczył USS Annapolis
Kolejne sankcje na Iran, tym razem od UE na irańską ropę

Co my tu mamy?
Naprawdę myślałeś, że SOPA i ACTA to największe zagrożenia dla demokracji i świata w ogóle?

środa, 2 listopada 2011

Facebook dla mnie właśnie się kończy...

Wyczuwałem  to od dawna. Wesoły nastrój powodowany dużą ilością ciekawych i mądrych rzeczy umieszczaną na Facebooku przez moich znajomych, znikał stopniowo, aż przerodził się w stan obecny. Aktualnie mam około 250 znajomych, z czego wszelkie zmiany statusu połowy z nich są dla mnie nie widoczne. Nie jest to spowodowane błędnymi ustawieniami, po prostu zacząłem wyciszać wszelkich idiotów, którzy piszą bezwartościowe bzdury.
Dwa dni temu zakończyła się działalność strony "WTF Poland" która przez jakiś miesiąc prężnie dostaraczała mi rozmaitych absurdów wprost z naszego pięknego kraju (uwierzcie mi, po 10 postów dziennie). Akurat wydarzenie to zbiegło się w czasie z tym spektakularnym lądowaniem na Okęciu, więc mogłem zaobserwować jak z nieznanego człowieka wyrasta bohater internetu. W przeciągu 24 godzin na Facebooku zebrało się ponad 20 tysięcy fanów kapitana Wrony... (dla porównania - Henryk Sienkiewicz - 10 tysięcy, Tadeusz Kościuszko - 47 fanów!, Kazimierz Pułaski - 8 fanów!, Kapitan Bomba - 27 tysięcy fanów - postać z głupawej kreskówki.)
Teraz na dwóch stronach poświęconych bohaterskiemu pilotowi jest po 30 tysięcy fanów... Do Chopina brakuje mu jeszcze około 400 tysięcy, ale wszystko jest możliwe, przecież to internet.

Pewnie jeśli wielka zagłada Fejsbuka, którą planuja na koniec tego tygodnia, nie wypali, to sam go zlikwiduje lub zmarginalizuje bo szkoda mi życia na ten klub adoracji własnych tyłków.

Dziewczyna X dodała nowe foto, więc chłopacy A, B i C lubią to, a dziewczyna Y pisze komentarz typu "Ślicznie" choć zazdrości X tego jak wygląda... To mi się już w głowie nie mieści, przestaje być śmieszne i w ogóle nie chcę na to patrzeć.

Koniec tematu. Chyba najwyższy czas się przespać.