" – Ja się tu chyba powieszę – pomyślał. Nie wpadło mu do głowy, że wobec braku ciążenia nawet takie wyjście nie jest możliwe..."



wtorek, 17 lipca 2012

Spadł wielki deszcz i zalał mój namiot...

Mrągowo. Brama do Krainy Wielkich Jezior. Dumnie to brzmi, ale wystarczyła nam doba by przekonać się, że zatrzymywanie się tam na dłużej jest bezsensowną stratą czasu, sił i środków finansowych.

W Mrągowie jest tylko jedno pole namiotowe. Przy plaży miejskiej i ruchliwej szosie. Za dwie osoby i namiot zapłaciliśmy 35 złotych (choć cennik nic nie wspominał o takich kosztach). Trzydzieści pięć złotych za dobę. Nie mieliśmy innego wyboru, zbliżała się burza i trzeba było się gdzieś ukryć.

Teraz troszkę fotek:


Tu uzupełniamy zapasy.


Przed burzą było bardzo ładnie.


Po burzy było bardzo mokro. Mój namiot nie przetrwał tej próby.


A po burzy słoneczko szybko, choć majestatycznie, schowało się za drzewami i spaliśmy wilgotni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pisz śmiało. Wytykaj błędy, ubliżaj, rzucaj mięsem.