" – Ja się tu chyba powieszę – pomyślał. Nie wpadło mu do głowy, że wobec braku ciążenia nawet takie wyjście nie jest możliwe..."



sobota, 22 czerwca 2013

Trzy za trzy / Mój dziadek, moja babcia

Po pierwsze...


Wygrałem pierwszy slam w swoim życiu! Za trzy wiersze zarobiłem trzy stówki... Łatwiej nie można tego zrobić.
Zebrałem też nowe doświadczenie, ponieważ całość imprezy odbywała się na dość dużej scenie (największa na jakiej dotąd występowałem), a publiczność była raczej mieszana - było tak trochę młodych ludzi, związanych z alternatywną częścią środowiska oraz tacy zwykli ludzie, spacerowicze, którzy przypadkiem znaleźli się nad brzegami kanału portowego.
No i w tym miejscu wypada wspomnieć, że całe wydarzenie odbywało się naprzeciwko Twierdzy Wisłoujście, na szerokiej polanie. Było ognisko, szaszłyki z grilla i dwie tony robactwa latającego w powietrzu...

Po drugie...

Warszawa po powstaniu.
Nie lubię fałszowania historii, a jest to obecnie dość częsty proceder. Całkiem mądry artykuł na onecie (brzmi jak oksymoron) pozwoli rozjaśnić nieco sprawę. Myślę, że w materii krytyki tego serialu/filmu powiedziano już wiele i ja nie mam ochoty dokładać do tego swojej cegiełki, bo jeszcze, ktoś powie, że Filip cebulak ma ból dupy o to, że z jego narodu robi się żydobójców i antysemitów.

Chciałbym raczej napisać tak:
Moja prababka ukrywała trzech ludzi w niewielkiej komórce na poddaszu. Robiła to, ponieważ okupant prześladował ich za wierzenia i narodowość. Pradziadek przynosił im każdego dnia jedzenie i choć nie mieli tam wygód, to w jakiś sposób przetrwali półtora roku w ukryciu, dopóki Niemcy nie uciekli przed Armią Czerwoną.
Zaskakujące jest jak szybko wyzwolenie może przeobrazić się w kolejną niewole, a słowo "bohater" w "zdrajca narodu".
Mój daleki krewny zginął w powstaniu warszawskim. Moje nazwisko widnieje na liście ludzi, którzy swoją krwią uświęcili ruiny naszej stolicy. Czy osłabł w nas patriotyzm, przez te pół wieku niewoli i prześladowań, przez to, że wszyscy Polacy mają w swych korzeniach osoby, które zginęły na wojnie, w obozie, albo po wojnie, w mordowniach Służby Bezpieczeństwa? Nie.

Chciałbym tak napisać, ale nie mogę, bo nie wiem ile z tego jest prawdą, a ile moim prywatnym wymysłem. Wiem jedynie, że nasza historia liczy ponad tysiąc lat i w wielu miejscach jest bardzo niejasna, natomiast wcześniej wspomniany obraz, nie podejmuje próby krystalicznego i obiektywnego spojrzenia na daną sytuację, lecz wprowadza jeszcze więcej zamieszania, a może nawet posuwa się do przekłamania. Poczułem się urażony i denerwuje mnie fakt, że nie mówi się o tym wprost.


1 komentarz:

Pisz śmiało. Wytykaj błędy, ubliżaj, rzucaj mięsem.