Przy okazji rejestracji na tegoroczne Blog Forum Gdańsk musiałem zmierzyć się z pewnym problemem. Było nim postawione przez organizatorów pytanie: "Z czym kojarzy Ci się Gdańsk?". Miałem wciąż w głowie swój poprzedni wpis, więc chciałem wylać trochę swych żali, lecz zostałem ograniczony do dwustu pięćdziesięciu znaków. Ale od czego ma się bloga...
![]() |
| Rybackie pobrzeże dziś |
Gdańsk każdego ranka budzi mnie biciem kościelnych dzwonów. Czuję zapach chleba wypiekanego w pobliskiej piekarni u Pellowskiego i słyszę gwar tłumów przewijających się przez ulice śródmieścia. Gdy jest ciepło i akurat nie pada, idę z ukochaną na spacer. W jego trakcie przyglądamy się wszystkiemu z wielką uwagą, jakbyśmy byli tutaj pierwszy raz. Każdego dnia Gdańsk można odkrywać na nowo i ponownie zakochiwać się w jego magii, która, pomimo licznych kataklizmów, jeszcze się nie ulotniła.
Ale miłość to nie tylko piękne słowa i tych kilka, wyjątkowo miłych chwil. Niestety jest to również świadomość wzajemnych wad i konieczność znoszenia ich na co dzień.
![]() |
| Wyspa spichrzów dziś |
Miasto, tak samo jak cały kraj, cierpi na poważną chorobę, która całkowicie rujnuje jej estetyczny wygląd. Przybywa jaskrawych neonów, szmacianych banerów i jaskrawych szyldów. To wszystko sprawia, że przestrzeń publiczna jest zaśmiecona, a komunikaty, które odbiera zwykły przechodzień są szalenie nieczytelne. Ten przesyt powoduje, że coraz więcej niezwykłych rzeczy ucieka przed naszym wzrokiem lub jest spychane gdzieś na ubocze, gdyż bardziej istotna jest reklama.
![]() |
| Rybackie pobrzeże kiedyś |
Jako osoba posiadająca wykształcenie i świadomość historyczną, uwielbiam to miasto za wielkie i ważne wydarzenia mające wpływ na dzieje tego świata, ale jednocześnie doceniam żywot wszystkich żyjących niegdyś gdańszczan. Czuję, że moja obecność w tym mieście ma unikalny związek z czasem przeszłym, a jednocześnie znacząco determinuje mój czas przyszły.
![]() |
| Wyspa spichrzów kiedyś |
Patrząc na dawne, przedwojenne zdjęcia, sądzę, że blaszany bębenek zardzewiał. Nie uczyniła tego wojna czy późniejsze, nieprzemyślane plany odbudowy, lecz my sami - mieszkańcy, którzy przedłożyliśmy własny interes ponad dobro miasta.
Czasami czuję się źle lub niepewnie przechodząc pomiędzy ruinami. Ogrania mnie frustracja, gdy czytam o jakimś miejscu, które przestało już istnieć z powodu ludzkich błędów i jednocześnie zastanawiam się, co powinniśmy zrobić by w przyszłość wyglądała inaczej.
Jest wiele sposobów, lecz niewiele ludzkich chęci.
![]() |
| Gdańsk kiedyś |





Byłem w Gdańsku pod koniec sierpnia. Parę dni zaledwie, ale niezwykle intensywnych. Pod koniec padałem na mordę, ale cel został osiągnięty: znajoma Belgijka zakochała się. W Gdańsku. I po trosze w Polsce. Kolejny punkt dla Kosmity ;)
OdpowiedzUsuń