W mediach znów wypłynął temat związany z historią naszego kraju. Wzmianka o nierozsądnej wypowiedzi szefa FBI przewija się na zmianę ze zdjęciami różowego kapelusika jakiegoś Witkowskiego.
Pewnie o tym słyszeliście i pewnie, podobnie jak ja, łapiecie się za głowę, myśląc, że gorzej być już nie może. Uhum. Uwaga! Mam dla was informację! To dopiero początek.
Jakiś czas temu nawet sam prezydent Obama wykazał się niewiedzą w zakresie historii ostatniego konfliktu światowego i użył zwrotu polskie obozy koncentracyjne. Oczywiście nigdy nie dowiemy się, czy była to przypadkowa gafa, czy też rozmyślna uszczypliwość, mająca na celu przekłamanie historyczne (ktoś przecież te przemowy pisze, sprawdza i zatwierdza).
Poniekąd rozumiem różnego rodzaju teorie spiskowe, mówiące o tym, że to różne grupy wpływów pragną zniekształcić masową świadomość historyczną, aby wybielić lub splamić pamięć pewnych narodów. Ale dlaczego łatwiej nam pomyśleć, że to wina jakiś tajnych organizacji lub obcych mocarstw, z pewnością wrogich Polsce?
Czy to nasza wina?
Bierność rządu to, zdaniem opozycji, oczywisty powód, dla którego tak często zdarzają się incydenty, związane z przekłamywaniem naszej historii. Niektórzy wymieniają jeszcze silną pozycję Niemiec i ich potrzebę oczyszczenia się z winy za dawne zbrodnie, co dla mnie jest nieco bzdurne, bo nasi zachodni sąsiedzi otwarcie przyznają się do winy.
Moim zdaniem sami jesteśmy sobie winni. Choć jesteśmy krajem bardziej świadomym swojej historii niż większość państwa zachodu, mamy ogromne kompleksy narodowe, które nie pozwalają nam trzeźwo myśleć, a co za tym idzie, prowadzić zgrabnej i skutecznej polityki mającej na celu promowanie naszego wkładu w pokonanie Trzeciej Rzeszy.
A potem pojawiają się dziwolągi w stylu Michała Witkowskiego, którzy, dla taniej sensacji, łamią wszelkie normy społeczne, a czasami nawet prawo i, na przykład, przywdziewają symbole zbrodniczych organizacji.
Istnieje zasada, by nie przysparzać sławy idiotom. Myślę, że to błąd, bo taką głupotę należy piętnować i wytykać palcami. Dlaczego? Bo później ktoś takiego debila spostrzeże i uzna za reprezentatywną jednostkę. To chyba dość oczywiste, co nie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Pisz śmiało. Wytykaj błędy, ubliżaj, rzucaj mięsem.