Informacja o zdarzeniu na WP. Dumny przegrany oraz jego konto na wykop.pl.
Najwyraźniej nie trzeba się wybitnie wysilać by zdobyć sobie sławę. W tym kraju wystarczy być "dobrze ukierunkowanym debilem" i rzucić się z pięściami na szanowanego dziennikarza. Oczywiście, jest to strzał w stopę, nie tylko dla człowieka, który się tego dopuścił, ale dla całego środowiska, którego poglądy reprezentuje. Wkrótce jego gwiazda zgaśnie, a media przyczepią mu łatkę fanatyka, tak jak temu doktorkowi, który planował zamach, albo obrócą to zdarzenie w żart, tak jak było z pytaniem "Panie premierze, jak żyć?".
Nie chce mi się roztrząsać powodów dla których ten młody człowiek rodem z Białegostoku dopuścił się takiego występku. Miecugow już zapowiedział, że nie odpuści i złoży zawiadomienie. Nie dziwię mu się, bo jest to człowiek inteligentny, światły, a jego program "inny punkt widzenia" ogląda się z wielką przyjemnością. Więc jeśli przychodzi mu mierzyć się z przeciwnikiem tej kategorii, to nie będzie się wahał, szczególnie, że prawo stoi za nim murem, a pod panem Oskarem W. aka Axelio zapada się grunt.
A mógł poprzestać na tych niewygodnych pytaniach, na skandowaniu "TVN kłamie", mógł pomyśleć, że w tym kraju prędzej zrobią z niego prawicowego fanatyka, niż męczennika za narodową sprawę. Być może o czymś nie wiem, może chłopak ma jakieś ciche poparcie pewnych grup politycznych, które potrzebowały radykała zdolnego posunąć się nieco dalej niż wyzwiska. Kto wie?
Wiem jedynie, że nie był to czyn chwalebny, gdyż takich nie podejmuje się bezmyślnie.
EDIT: Wywiad z tym człowiekiem.
***
Nie pojechałem w tym roku na Przystanek Woodstock. Razem z Ju. woleliśmy spędzić ten czas w Olsztynie i nad jeziorami Warmii. Dlaczego? Cóż, po pierwsze nie chciało nam się ruszać i męczyć tych kilka-kilkanaście godzin w pociągu, ponadto nie ciekawiły nas zespoły, które wystąpiły na dużej scenie (3 sierpnia w Olsztynie zagrał Abradab, Lao Che i Łąki Łan). No i mieliśmy pewną obawę, która poniekąd się ziściła, że coraz więcej dziwnych ludzi ściąga do Kostrzyna nad Odrą. Coraz mniej tam rozgarniętych umysłów, a coraz więcej ludzi robiących pewne rzeczy na pokaz, albo zachowujących się bezmyślnie, ze szkodą dla wszystkich wokół.
Nie mówię, że "impreza Owsiaka" jest zła. To po prostu ja już tam jakoś nie pasuję, może klimat zrobił się dla mnie niezdrowy po zeszłorocznych "przejściach". Może odrzucają mnie ludzie, którzy nie potrafią bawić się po ludzku, nadużywają alkoholu i zakłócają innym spokój?
Nie jest też do końca tak, że nie chcę już tam wrócić, bo to przecież magiczne miejsce, ale z roku na rok coraz trudniej będzie zdobyć choćby chwile by polenić się pod namiotem gdzież na woodstockowym polu.